„Gość oczekiwany” to sztuka napisana przez Zofię Kossak-Szczucką w 1948 roku. Jednak wydaje się być utworem ponadczasowym. Dlatego grupa teatralna działająca przy Zespole Szkół nr 1 w Kalwarii Zebrzydowskiej pod kierownictwem pani Bernadetty Słoniny zdecydowała się na przeniesienie jej na scenę. I trzeba przyznać, że zrobiła to świetnie.

Główni bohaterzy to bogaty młynarz Filip i ubogi drwal Józef Kurek. Role te odtwarzali Mikołaj Lenik i Grzegorz Grodecki. Potrafili doskonale oddać dominujące cechy charakteru obu postaci, a więc: chciwość, nieustępliwość młynarza oraz głęboką wiarę i godzenie się z losem biednego chłopa.

Mikołaj Karelus natomiast wczuł się w rolę lichwiarza i dusigrosza Rokity, pragnącego wciąż pomnażać swój majątek. Miał mu w tym pomóc ożenek z córką młynarza. Jej to rękę przyobiecał młynarz swemu rówieśnikowi, pragnąc połączyć dwa pokaźne majątki. I nie pomagały lamenty pięknej młynarzówny (w tej roli Gabriela Herbut), zakochanej z wzajemnością w Jaśku (Emil Stawowy). Wola ojca i jego serce pozostało niewzruszone.

Na scenie pojawiają się także postacie, które nic nie straciły ze swej aktualności. Są to: polityk pragnący przeciągnąć wyborców na swą stronę obietnicami ( w tej roli Maksymilian Wicher poruszający się dostojnie i mówiący charakterystycznym głosem), dziennikarka szukająca sensacji (Emilia Janusiewicz w eleganckim kostiumie), dewotka rzekomo współczująca, ale nieskora do pomocy (Natalia Zborowska), społecznik zakładający związek pomocy ubogim, ale dopiero za jakiś czas (Konrad Stec).

Kumoszki, czyli wścibskie sąsiadki świetnie odegrały Agnieszka Grodecka i Joanna Filek. Marta Ochman w roli dobrej, kochającej żony Józefa i Magdalena Bożek w roli niewidomej córki podbiły serca widzów.

Głęboka wiara Józefa w obliczu widma utraty domu zostaje wystawiona na ciężką próbę. Myśli nawet o samobójstwie, ale w końcu pada na kolana przed drewnianą figurą Jezusa (tę imituje na pewno żywy Dominik Frosztęga) i modli się żarliwie. Jezus zapowiada swe przyjście wieczorem do jego chaty. Ubodzy nie żałują nawet ostatniej kury, aby ugościć Pana.

Zamiast niego pojawia się Dziad opowiadający różne historie ze swych wędrówek po świecie. Jego też częstują wszystkim, co mają i ugaszczają jak kogoś oczekiwanego. Wkrótce po odwiedzinach Dziada okazuje się, że nie tylko mają pieniądze na oddanie długu Rokicie, ale i złoto w skrzyni.

Cieszą się i rozdają swe bogactwo ubogim. Dowiaduje się o tym młynarz i on postanawia się także modlić, aby zyskać.

Jednak nie rozpoznaje w sierotce (w tej roli przekonująca Ania Harańczyk) Jezusa. Wyrzuca ją z domu podczas burzy, nie zna litości. Jego życie się zmienia. Woda zabiera mu wszystko. Ginie także jego piękna żona, która chciała pomóc sierocie i hamowała złość męża (Katarzyna Tomiak).

Uczniowie z zainteresowaniem śledzili losy postaci. Przedstawienie miało głębszy sens i niosło przesłanie, że Bóg jest wszędzie, tylko ludziom czasem ciężko go dostrzec.

{spkalwaria.iap.pl}

  • jola

    nie „bohaterzy” a „bohaterowie” chyba …jak już o Sztuce piszemy 🙂

  • widz

    Bardzo dobre przedstawienie! Szczególne gratulacje dla Mikołaja Lenika, który miał bardzo dużo tekstu do zapamiętania. Pozostali aktorzy idealnie wpasowali się we własne role. Sztuka odegrana na wysokim poziomie.