Nie ilość bannerów świadczy o wartości człowieka. Ja koncentruję się na kampanii którą jest moja codzienna praca w samorządzie. Jestem sobą i nie zamierzam niczego udawać – mówi Mariusz Krystian kandydat na posła z listy PiS – pozycja 12.

Panie Wójcie, jak pokazuje głosowanie, wygrał Pan piątkową debatę. Jak się to robi?

Panie Redaktorze, trzeba być sobą. Udawanie kogoś, kim się nie jest, prędzej czy później wychodzi na jaw i źle się kończy. Ja jestem sobą od wielu lat i tego się trzymam. Nie zmieniłem się ani pod wpływem pracy, stanowisk czy własnych aspiracji. Mam ten sam krąg znajomych co w czasach kiedy jeszcze nie byłem Wójtem Gminy Spytkowice.

No właśnie, od wielu lat w pozytywnym sensie jest głośno o Pana Gminie?

I z tego się cieszę. Robimy wiele rzeczy, z których tylko nieliczne przebijają się do powszechnej świadomości. Jako pierwsi mieliśmy najtańsze przedszkola w województwie małopolskim, jako pierwsi w regionie wprowadziliśmy bezpłatne porady prawne dla Mieszkańców, promujemy kulturę lokalną itp. Tych rzeczy mógłbym wymieniać sporo, no ale wiem, że to nie miejsce na chwalenie się…

Skąd wziął Pan na to pieniądze?

Większość rzeczy nie wymaga ogromnych nakładów, tylko dobrej woli. Jak się chce coś zrobić to nie ma rzeczy niemożliwych. My, w naszej gminie daliśmy radę…Ja zresztą słuchając przedstawicieli rządu, którzy próbują aktualnie wprowadzać różne rozwiązania społeczne przeżywam swoiste deja vu. U nas to od dawna działa i boję się, żeby nowe regulacje tego nie zepsuły!

Po co Panu polityka, skoro w samorządzie się Pan świetnie sprawdza?

Dobre pytanie. Mi osobiście po nic, nie potrzebuję jej, zresztą moja rodzina, oględnie mówiąc, dość szorstko zaakceptowała mój start w wyborach. Wiem jednak, że pewnych rzeczy nie da się zrobić tylko z poziomu samorządu. Trzeba sprawy naszego regionu mocno postawić w strukturach władzy, tak w Krakowie, jak i Warszawie. I to będę robił, jeśli taka będzie wola Mieszkańców naszego regionu.

Jakie Pan widzi potrzeby naszego powiatu?

Te które są wszystkim dobrze znane. Ja chcę skończyć z zabawą w piaskownicy dużych dzieci, czyli znacznej części naszych lokalnych działaczy politycznych, którzy dla swoich celów rozgrywają najważniejsze dla naszego regionu sprawy. Koniec z jałowymi sporami, czas na pracę.

W mediach i na plakatach jest Pan mało widoczny. Wielu kandydatów z Pana jest bardziej aktywnych. Skąd ta taktyka?

Z przekonania. Nie ilość bannerów świadczy o wartości człowieka. Ja koncentruję się na kampanii którą jest moja codzienna praca w samorządzie. Może to trochę nudne dla części odbiorców, ale jak już powiedziałem na początku rozmowy, jestem sobą i nie zamierzam niczego udawać.

Dziękuję za rozmowę.

{Materiał wyborczy KW PiS}

{Artykuł sponsorowany}