bike84

Zawodnicy z Born 2 Bike w ostatniej edycji Pucharu Polski trzy razy stawali na podium, a Wojtek Czermak na najwyższym wygrywając w kategorii Elita.

 Tekst i foto dzięki uprzejmości ekipy  Born 2 Bike – poniżej relacja

Po kolejnej edycji Pucharu Polski który odbył się Ustroniu na Palenicy i Joy Rie w Kluszkowcach nadszedł czas na przysłowiowe „lanie wody” w Siennej. Jeździmy do Czarnej Góry dopiero od 3 lat.

Wcześniej słyszeliśmy o pewnej trudnej trasie znajdującej się gdzieś w czarnej d..ziurze, przynajmniej z naszej perspektywy. Bliżej nam na Słowackie i Czeskie puchary niż w odległe rejony Kłodzka.

Nie pamiętam już kto wpadł na pomysł żeby tam jechać, jednak teraz jestem winny temu „geniuszowi” uścisk dłoni. Zapytacie pewnie dlaczego? Otóż jest to najlepsza i zarazem najtrudniejsza trasa w Polsce. Aby ją płynnie przejechać i nie zrobić sobie krzywdy trzeba wzbić się na wyżyny swoich możliwości. Trasa zaczyna się skalnym rumowiskiem przerośniętym kosówką. Jazda po tym (przynajmniej na początku) jest jak rodeo, nigdy nie wiesz czego możesz się spodziewać po swoim rowerze i kiedy wylądujesz twarzą na podłożu . Po minucie intensywnej modlitwy (lub przekleństw) żeby sobie krzywdy nie zrobić, wpadamy na szybki odcinek usiany korzeniami, i znowu po minucie intensywnych przekleństw (lub modlitw) zmieniamy scenerie na przyjemne bandy i mniej przyjemne stoliki. Tutaj już nie przeklinamy bo nie mamy siły… Z racji panujących upałów trasa była mega sucha i śliska od wszechobecnego pyłu.

W takich warunkach niewątpliwie kolejną zaletą Siennej jest zalew i restauracja (nie powiem która bo za rok nie chce stać w kolejce) Wróćmy do zawodów. Treningi zaczęliśmy już w piątek, aby poznać dobrze trasę i oszczędzić siły na niedzielne finały. W sobotę niestety do krainy wiecznej jazdy odeszła rama Witka Kani która pękła nie opodal główki. Pozostawiając po sobie smutek i zdenerwowanie. Urwaliśmy tez jedna przerzutkę i podziurawiliśmy kilka opon. Sytuacja zmusiła nas do udania się nad zalew w celu przegrupowania sił i przygotowania niedzielnej ofensywy. Sobotni taktyczny odwrót przyniósł oczekiwany skutek.

Po eliminacjach wszyscy nasi zawodnicy zajmowali miejsca w top 3, tu warto zaznaczyć że Witek na swojej pękniętej ramie która była już w drodze do krainy wolnej od pęknięć dowiozła go do …. Czasu. Pozostało nam tylko, lub aż dowieźć wynik do końca zawodów. Finałowy przejazd powiódł się w trzech czwartych przypadków.

Wojtek Czermak dowiózł pewne zwycięstwo w elicie. Witek na pękniętej ramie ze zmienioną geometrią… drugie miejsce w hardtailu. Ela Figura dosiadłszy roweru zjazdowego pierwszy raz w życiu, zajęła 3 miejsce wyprzedzając dużo bardziej utytułowane i doświadczone zawodniczki (w DH oczywiście) Strach pomyśleć co będzie jak siadzie drugi raz… Stachu Kruk niestety nie miał szczęścia w finale,  złapał kapcia. Mimo to zawody ukończył na 6 miejscu i jakimś cudem nie zgubił ani jednej plomby jadąc połowę trasy na defekcie.

 

Podsumowując zawody:

1 miejsce Wojtka w kategorii Elita

2 miejsce Witka na pękniętej ramie w kategorii Hardtail

3 miejsce Eli w kategorii Kobiet

6 miejsce Staszka w kategorii Masters na kapciu

Trzy razy pudło, wszyscy cali i zadowoleni wrócili do domów przywożąc kolejną porcje doświadczenia i motywacji na kolejne zawody, no może prócz Wojtka który stwierdził że nie opłaca się wracać do domu bo już w najbliższy weekend tj. 13-14 czerwca odbędą się mistrzostwa Polski Enduro w Świerardowie Zdroju gdzie ekipa 4 osób będzie reprezentować nasz klub, m.in. Wojtek który cały tydzień trenuje w okolicznych miejscówkach przygotowując się do zmagań.

tekst: Stanisław Kruk, Sławomir Kosek

zdjęcia: Monika Marcinkowska, pełna galeria z zawodów http://monikamarcinkowska.blogspot.com

  • kibol

    Gratulacje dla ekipy i tak trzymać !